15 faktów o Mad

#15faktów   #dzieciństwo   #fakty   #fitmadmara   #tajemnice   #wyzwanie  


25 lipca, 2016
Udostępnij

Zaczynamy tydzień od bardzo istotnych informacji odnośnie jednej z autorki naszego bloga. O zainteresowaniach, pasjach czy skrywanych głęboko tajemnicach już dzisiaj, u nas! Zabierajmy się zatem za odkrywanie naszych skomplikowanych osobowości!

Magdalena ma lat 23. Uwielbia być w centrum uwagi i walczyć o swoje zdanie. Coraz mniej używa ironii, lukę zajmując swoimi dobrymi stronami, których podobno nie brakuje. Mówić o sobie może sporo, chociaż czasem woli pomilczeć. Zakochana w kinie, siatkówce, zumbie i swoim siostrzeńcu Kubie. Mówili na nią mała (lecz gdy osiągnęła wzrost 176 cm przestało to być adekwatne do wyglądu) oraz czarnula (włosy się rozjaśniły same do ciemnego brązu), więc obecnie czuje się bezimienna. Uwielbia wszystko co nieoczywiste. Rodzinę stawia na pierwszym miejscu, na drugim przyjaciół i pasję. Tytułem wstępu, więc należy już przejść do konkretów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

  1. Od dziecka uwielbiam śpiewać, więc kiedy nikt nie słyszy (albo nawet jeśli słyszy) to naprawdę potrafię głośno udawać, że mój głos jest chociaż znośny. Często pomimo niepochlebnych słów ze strony domowników nie przerywam coverowania znanych utworów. Kiedy miałam 5 lat wychodziłam na środek pokoju i na oczach kamery i widzów występowałam w programie „Od przedszkola do Opola”, pięknie recytując formułkę „Jestem Madzia, przyjechałam z Katowic wraz z mamą, tatą, siostrami i babcią, dzisiaj zaśpiewam piosenkę Łopak i dziewczyna”. To miłe, że wtedy jeszcze chcieli mnie słuchać!
  2. Naprawdę boję się ciemności, braku światła w okolicach mojego łóżka czy braku widoczności dalej niż moje dłonie. Może to przez to, że nie sypiam długo, a każdej nocy budzę się średnio 3 razy.  Nie przeszkadza mi to jednak na tyle, aby znać wszystkie godne uwagi horrory i aby nie planować zobaczenia kolejnych.
  3. Jeśli ktoś pyta mnie o nowości filmowe, jak i o inne produkcje filmowe, moim ulubionym słowem staje się wtedy „widziałam”.  Uwielbiam chodzić do kina, jak i oglądać filmy w zaciszu własnego pokoju. Co ciekawe, ominęło mnie sporo spotkań z klasykami kina, które staram się sumiennie nadrobić.
  4. Podobno minęłam się z powołaniem. Od zawsze kochałam uczyć w pokoju rodziców wyimaginowane dzieci, prowadzić szkolny dziennik, pisać palcem po szafie – udając, że to tablica. Zadawałam pytania w eter, a jeśli ktoś mi odpowiedział to w nagrodę klasa szła na przerwę (nietrudno się domyślić, że ich nie było :D) . Uwielbiałam bawić się również autkami, ale dzisiaj jak rasowa blondynka nie odróżniam Audi od Toyoty.
  5. Od zawsze marzyłam o pięknych, gęstych włosach. Jako kilkudniowy bobas byłam łysa do tego stopnia, że wszyscy martwili się o moją prezencję w przyszłości. Jako większa dziewczynka podbierałam mamie ręcznik z kuchni, zakładając go na głowę i przytwierdzałam opaską do włosów, czując się jak miss świata. Ponoć każdy ma jakieś upokarzające zdjęcia z dzieciństwa, ale nie liczcie na to, że je gdzieś udostępnię! 😀
  6. Moim ukochanym filmem, który oglądam do znudzenia jest „Dear John”. Pomimo wielkiej miłości do Channinga Tatum’a i Amandy Seyfried, płaczę na nim tak hojnie, że zużywam zawsze około 5 paczek chusteczek higienicznych. Nie wiem czy to już tradycja czy może przesadzam, ale gdy widziałam ten film ostatnio, przerażona mama wbiegła do pokoju ze strachem w oczach i pytaniem „Magda, co się stało?!”.
  7. Od zawsze wierzyłam w Mikołaja i każde święta. Kiedyś w noc poprzedzającą święta Wielkanocne, zobaczyłam z mojego centrum dowodzenia (piętrowe łóżko) niebieską poświatę na korytarzu. Bardzo mocno uwierzyłam w to, że był to zajączek, który przyniósł mi prezent. Szkoda, że tylko nikt nie uwierzył mi 😀
  8. Mam siostrę bliźniaczkę – Anie. Jest równie wspaniała co ja, jednak praktycznie od zawsze musiałam zmuszać ją do grania ze mną w wolnych chwilach w siatkówkę. Po latach wspomina, że byłam jak mały killer, który posuwał się do najgroźniejszych gróźb, aby zmusić ją do ruchu. Groźba brzmiała: bo powiem mamie.
  9. Wierszykiem mojego dzieciństwa był taki o żółwiku. Ta krótka historia, przechodziła z pokolenia na pokolenie, aż do czasu, gdy mój tata zastąpił go, samodzielnie wymyślonym utworem z wykorzystaniem naszego nazwiska. Choć przyznaję, że czasy się zmieniły, a dzieci z mojej rodziny wolą zabawy w zombie i opowieści o śwince Peppe.
  10. Jestem strasznie roztrzepana i chaotyczna. Potrafię podczas przygotowania jogurtu z musli, rozsypać je na podłogę, wylać jogurt na ziemię czy sprawić, że kuchnia wygląda jak po największym tornado. Wierzę jednak, że to pech spowodowanym tym, że kilka lat temu lusterko samo się roztrzaskało i moje nieszczęścia domowe kiedyś znajdą swój kres! 😀
  11. Od zawsze byłam kocią mamą. Uwielbiałam zajmować się stadkiem, oswojonych maleństw, które mieszkały w moim domku w górach. Kiedyś jednak poddałam wątpliwościom teorię, iż kot zawsze spada na cztery łapy i postanowiłam to sprawdzić, obracając kotkę na grzbiet i puszczając ją z wysokości metra (tak, miałam jakieś 5 lat) na kanapę. Oczywiście wylądowała prawidłowo, a ja stwierdziłam, że kto sprawdza nie błądzi.
  12. Nie znoszę robaków, łącznie z motylami i biedronkami. Wywołują u mnie panikę i obrzydzenie jednocześnie. Dlatego każdy kto akurat znajduję się w moim towarzystwie i uchroni mnie przed takimi nieprzyjemnościami, postrzegany jest w moim oczach jako bohater. I Ty chcesz zostać bohaterem?
  13. Mój pies potrafi ziewać na zawołanie. Mówię poważnie! Tej świetnej sztuczki nauczyła się, gdy jej słodkie oczy przestały działać na ludzi jedzących orzeszki solone.
  14. Jestem człowiekiem gafą. Potrafię powiedzieć coś niestosownego w każdej sytuacji lub sprawiać, że jestem najśmieszniejszym podmiotem rodzinnych opowieści. Gdy chcemy się pośmiać, szukamy w głowie ostatnich wydarzeń, w których brałam udział. Moje opowieści bez wpadek, naprawdę tracą sens!
  15. Z własnej studniówki wyniosłam statuetkę, koronę oraz tytuł Królowej Balu! Zastanawiam się czy to urok osobisty czy skuteczne namawianie moich znajomych do oddania głosu na mnie, sprawiło, że na samą myśl się uśmiecham! Jednak pomimo wielkich chęci nie złapałam dotychczas welonu. Jednak plan jest prosty – pierwszą piosenką będzie „When a Man loves a Woman”, ostatnią taniec Titanica, a w tym szalonym wydarzeniu będę brały udział szalone druhny w składzie FITMADMARY. W końcu marzenia są po to by je spełniać, czyż nie? 😉