Lek na całe zło

#artysta   #emocje   #muzyk   #muzyka   #pasja   #społeczeństwo   #wywiad  


24 marca, 2017
Udostępnij

Obecnie mam taki etap w życiu, że bez muzyki ani rusz. Towarzyszy mi wszędzie, a na każdym kroku zapewnia o tym, że nie mogę bez niej żyć. Niezależnie od rodzaju, wykonawcy, czy mojego nastroju – sprawia, że wszystko ma sens. Staje się źródłem inspiracji i powodem do uśmiechu. Też tak macie?

O muzyce mogłabym mówić sporo, chociaż pewnie nawet połowy nie poznałam. Noce są za krótkie, a dni mijają za szybko. Mam swoją sprawdzoną na każdy humor oraz tę z gatunku poleceń.  Zadania domowe sumiennie odrabiam, żebym mogło udowodnić, że i w muzycznym temacie mam ostatnie zdanie. A przynajmniej mieć bym chciała. Karola Skórkę poznałam na muzycznej imprezie właśnie! Młody i niezwykle zdolny człowiek, który śpiewająco przeżywa swoje życie. Muzyki uczy się każdego dnia, aby móc przekazywać swą pasję dalej. W wolnych chwilach prowadzi młodzieży zespół i stara się pokazać, że muzyka może (a nawet powinna) stać się sensem życia.

Czym dla Ciebie jest muzyka?

Muzyka to dźwięki, które słyszymy. Czy to orkiestra na sali koncertowej, czy jakiś zespół grający w plenerze, a ostatnio coraz częściej pojawiające się śpiewy ptaków… muzyka jest otoczeniem naszego świata, towarzyszy każdego dnia.  Tym jest właśnie dla mnie muzyka- otoczeniem, w którym żyję.

Skąd muzyka wzięła się w Twoim życiu?
To akurat rodzinna tradycja. Dziadek zaczynał grę na trąbce w strażackiej orkiestrze, jak i reszta rodziny. Warto podkreślić,  że nie byli zawodowymi muzykami. Jednak to dzięki dziadkowi poznałem pierwsze dźwięki na klawiaturze, pierwsze nuty i pierwsze piosenki. Jemu z pełną świadomością zawdzięczam swój muzyczny start. Poświęcał mi swój wolny czas i rozwijał w sobie pasję.  To dzięki niego zaangażowaniu – pokochałem grę na puzonie.

Opowiedz o zespole, który prowadzisz.

Jest to orkiestra pełna zapału, lecz przede wszystkim energicznym ludzi, którzy są bardzo zakochani z muzyce. Jestem prowadzącym w Orkiestrze Dzwono – Sierbowice w zasadzie od niedługiego czasu. Zespół istnieje już 43 lata, dzięki czemu stanowi polską czołówkę w owym temacie formacji muzycznych. W latach 90-tych grał dla Jana Pawła II w Watykanie oraz uświetnił uroczyste odsłonięcie pomnika Wincentego Witosa w Warszawie. Często występował w muzycznych konkursach oraz miał swoją trasę koncertową po całej Polsce. Jako jeden z członków orkiestry jestem nastawiony na dużą liczę prób oraz ćwiczeń. Niezwykle cieszę się z tego, że na co dzień  – mogę robić to co kocham!
Czy jest jakiś najlepszy wiek na początek muzycznej przygody?
Uważam, ze nie ma limitu wiekowego. Jeśli ktoś jest umuzykalniony, to ma wrażliwą dusze i umysł – nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozpocząć wielką przygodę!

Jakiej muzyki słuchasz prywatnie? Masz swoich muzycznych idoli?

Słucham sporo klasyki i muzyki poważnej. Wyciszam się przy muzyce i zapominam o wszystkich zmartwieniach. Moim głównym idolem Emil Jaques- Dalcroze. Kompozytor, który uznał, że muzykę można lepiej pojąc wtedy, gdy będziemy ją odczuwać w ruchu. Jego metoda jest stosowana na całym świecie… tak, mówię o twórcy rytmiki.

Eventy – przykry obowiązek czy dobra zabawa?
Zależy od podejścia. Osobiście każdy event uznaje za świetną przygodę –  mogę poznawać nowych ludzi, jednak przede wszystkim mogę zarażać swoją pozytywną energią. Często, gdy idę przez miasto –  spotykam ludzi, którzy mnie kojarzą z danych imprez! To bardzo miłe. Jako umuzykalniona osoba, żadnej pracy się nie boję, bo każda sprzyja nawiązywania kontaktów oraz zostawia w pamięci wspaniałe wspomnienia, do których bardzo często wracam. Jak dla mnie eventy to świetna zabawa!

 

Dalej twierdzę, że pewnie nigdy w życiu nie poznam takiej dawki muzyki, która byłaby w stanie zaszczepić we mnie świadomość, że tyle mi wystarczy. Ja chcę ciągle więcej od życia, co sprawia, że w pogodni za szczęściem, ona daję mi motywację i siłę do zmieniania świata na lepsze! Poznaję nową, jestem wierna starej, a do soundtracku z La La Land wracam każdego dnia- bez wyjątku. Pomaga mi się poczuć lepszym człowiekiem, zrelaksować lub zbierać energię. Dla mnie muzyka to coś co często potrafi lepiej i głębiej opisać moje emocje, niż ja byłbym w stanie kiedykolwiek świadomie to zrobić. A czasem po prostu to ucieczka od codziennej rutyny i otchłań, w której można się zapaść zapominając o całym świecie.