Dałam z siebie wszystko!

#2016   #felieton   #kobieta   #nowy rok   #opowieść  


30 grudnia, 2016
Udostępnij

Ten tekst miał powstać jutro… Przed snem zapisywała w myślach słowa. Budzik nastawiony na 7:34. Precyzyjnie. Nie zapominając o tym, aby powtórzyć go trzykrotnie. Czy Wy też zaprzyjaźniliście się tak z budzikiem, że jego dźwięk Was już nie straszy? Ona, na przykład, lubi drzemać, słysząc w tle ten odgłos.

Gdy w końcu miała się zwlec z łózka, pospiesznie zbierając się do wyjścia, po raz kolejny miała przeklinać, że większą uwagę przykłada do makijażu niż do punktualności.

Obmyśliła wszystko co zostanie zapisane w notatniku. Choć lepiej brzmi przelać na papier, ale jak wiemy, coraz mniej spraw jest wartych przelania na papier… A w kontaktach międzyludzkich coraz większą uwagę przykłada się do tego jaki emotikon zostanie użyty na końcu zdania.

Wracając do naszego poranka… To znaczy jej poranka. Miała usiąść w najbliższej kawiarni, zamówić dla siebie latte (na co dzień jej nie pije, wmawiając sobie, że mleko szkodzi), położyć obok zakupy, otworzyć laptopa i stukać na klawiaturze czerwonymi, nieco obgryzionymi już paznokciami. Kelnerka miała co chwilę uśmiechać się delikatnie, zastanawiając się, co robi tutaj taka sama, dosyć ładna, młoda dama. Miała tutaj zacytować niedawno przeczytaną książkę „Bądź Paryżanką gdziekolwiek jesteś”Siedzi sama w restauracji. Z nikim się nie umówiła, przyszła na spotkanie z samą sobą. Położyła książkę na stole i patrzy daleko przed siebie, nikogo nie dostrzega, nie słyszy rozbrzmiewających wokół śmiechów.

Miała podsumować mijający rok. Chciała wspomnieć o książkach, które przeczytała – stały się częścią jej osobowości, każda ją czegoś nauczyła. A nawet jeśli nie, to nie były warte pamięci (bo nie wszystkie książki są „dobre”). Taki też jest jej pogląd na rzeczywistość (zainspirowany podejściem reportażysty Ryszarda Kapuścińskiego) – jeśli usłyszałaś coś, a tego nie zapamiętałaś, to znaczy że nie jest warte pamięci! W pamięci zostają jej jednak zawsze opowieści innych ludzi. Chociażby banalne… Lubi poznawać powody dla których pojawia się na ich twarzach uśmiech bądź znikają w szybkim tempie łzy.

Wiele się przez ten rok nauczyła. Przez chwilę, co do niej niepodobne, zamknęła się na ludzi. Postanowiła odgrodzić od siebie wszystkich tych, którzy nie wyznają jej religii. Zbuntowała się na świat, dopuszczając do niego, tylko tych najbliższych. Długa lista znajomych z Facebooka okazała się niepotrzebna. Ostatnio jednak wszystko wróciło do normy. Nadal jest towarzyska. Postanowiła nie chować urazy do nikogo. Każdemu zdarzyło się poślizgnąć, gdy padał deszcz i powiedzieć o jedno słowo za dużo… Jej zdarza się to codziennie. A teraz zdaje się, że wszystko jest przeciwko niej, bo tekst który chce napisać, cały czas się kasuje (trzeba było jednak je przelewać na papier), a jedyne światło które dociera do jej pokoju, cały czas się wyłącza. Ona jednak się nie poddaje i choć nie czyta tego co napisała linijkę wcześniej, tworzy dalej… Łamie wszystkie zasady, które przeczytała w książce „Magia słów” – zawsze czytaj na głos to, co napiszesz i unikaj słów śmieci. Ciekawe, które Ty usunęłabyś jeżeli miałabyś napisać ten tekst?

ziomek11

Jakie jest jej życie? Zobrazują to dwa ostatnie dni. W pierwszym dniu, wstała zbyt późno, podczas gdy świat pytał już o nią kilka razy. Kurier przyniósł kilka paczek, ale ona nie chciała ich odebrać. Nie była pomalowana. Dobrze, że nie mieszka sama. W całym biegu porannych spraw, nie zapomniała dodać zdjęcia na Instagram, nieustannie powtarzając przy tym przyjaciółce, że ona to z niczym dzisiaj nie zdąży! Ach… jeszcze hashtagi. Następnie pomyślała, że czas wybrać się na kobiece zakupy. I tak tkwiła z tą myślą kilka godzin, a gdy załatwiła wszystkie sprawy (ogarniała social-media), przypomniała sobie, że musi przysiąść do nauki. Przyjaciółka po raz kolejny proponowała spotkanie, ale ona, już z wyrzutami sumienia, uparcie twierdziła, że nie ma czasu. Nauką zajęła się do późnych godzin wieczornych, aż w końcu miała chwilę aby dokończyć książkę i stwierdzić, że ona to ma ciężkie życie. Czuje się smutna. I nie jest pomalowana. I zapomniała dzisiaj poćwiczyć…

Aż drugiego dnia wstaje o świcie. Przygotowuje ulubione śniadanie (2 jajka, pomidor i czarna, duża kawa ze słodzikiem). Przegląda Internet. Ze spokojem i uśmiechem odpisuje na maile. Wychodzi z domu, załatwia wszystkie sprawy po drodze, która prowadzi do przyjaciółki. Ta zaś czeka  ze szczerym uśmiechem i z przygotowaną latte (nie tą z początku tekstu). Rozmawiają, śmieją się, robią zdjęcia. Następnie wybiera się na sylwestrowe zakupy – nie zapominając o tym, jak znajomi przepadają za jej popisową sałatką! A może wcale nie lubią, ale ona tak bardzo chce im sprawić radość. W szaleństwie zakupowym, myśli o tych wszystkich, których nie ma teraz obok niej: jak się czuje mama? Co u babci? Zapomniała odpisać. Trzeba sprawdzić maile! Napisać do banku i przygotować listę rzeczy do zrobienia w nowym roku! Biegnie, po drodze gubiąc telefon, zapominając aktywować kartę płatniczą, którą przysłał jej kurier. Pragnę nadmienić, że nie aktywowana zostaje odrzucona przez terminal… Zakupy sylwestrowe wynoszą 150 zł. Co teraz? Z pomocą przychodzi karta przyjaciółki, a raczej przyjaciółka, która za często myśli za nią.

Powrót do domu. Sprawdza te wszystkie maile, wiadomości i wspomina zakupy, które mogła zrobić większe. I taka jest… W każdym miejscu jej pełno, a ona będąc w danej chwili, myśli już o następnej. Nie mając wiecznie czasu, zapali papierosa, ale już nie odbierze telefonu, który dzwoni piąty raz.

Miała przypomnieć sobie wszystkie miejsca, które odwiedziła w 2016 roku. Najważniejsze w których była to jej serce i rozum, z którymi udało się dojść do porozumienia. W końcu. Ma już plany i marzenia na następne rok i nie są one owiane truizmami: „nowa ja, lepsza ja, jeszcze lepsza ja”. Przygotowany jest spis lektur, które musi przeczytać. Zapominając, że zbliża się sesja i jedyne co ją czeka to nie napisana na czas praca magisterska. Chce być dobrym człowiekiem. Ciut bardziej niż teraz, ale nigdy mniej. Nie chce chować szpilek, które wbili jej inni. Ani wyciągać od innych te, których sama wbiła. Jest nieidealna, i jak powtarza jej mama, idealna nigdy nie będzie, bo idealny to jest tylko płatek śniegu. A tego jak widać, coraz mniej.

Czy chce więcej egoizmu? Czy może altruizmu? Czy chce kochać kogoś czy w końcu pokochać siebie? Czy chce dbać o wspomnienia czy kroczyć ku przyszłości? Czy będzie słuchać starych piosenek czy odkryje w sobie zamiłowanie do jazzu? Czy książki będą pachnieć tak samo? Czy ona będzie używać czerwonej szminki, a może w końcu regularnie zacznie ćwiczyć?

Podsumowania roku nie będzie, bo każdy dzień jest osobną kartą i powinien być podsumowany wieczorem, czterema słowami – dałam z siebie wszystko…  co mogłam.

Dałam z siebie wszystko.
Wczoraj.
Jutro.
Dzisiaj.

I dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną w 2016 roku i jeszcze bardziej będę wdzięczna, gdy będą też w kolejnym. Niezależnie jaką wariatką się wtedy stanę i dlaczego większą już być chyba nie można… Chyba, bo w każdej kobiecie szaleje tajemnica.