Czy istnieje granica kiczu?

#krytyka   #ludzie   #ocena   #społeczeństwo   #worki  


21 lutego, 2017
Udostępnij

Przeczytałam historię pewnego mężczyzny w Internecie (ponoć prawdziwą). W skrócie, miał dziewczynę, nie była piękna, ale ją kochał. Gdzieś w głębi siebie miał zapisane, że okładka to nie wszystko. W ten sposób wychowano go w domu, że najważniejsze jest wnętrze. Jednak jego miłość niszczyła go od środka, była najgorszym wydaniem kobiety – Herod baba. Nie szanowała go, umawiała się z innymi po cichu. Ale on kochał ją najmocniej na świecie.

Wszystko rozpadło się po kilku latach. Z czyjej winy, łatwo się domyślić. Bo to zła kobieta była. Po paru latach poznał w klubie kolejną dziewczynę. Zupełne przeciwieństwo jego pierwszej miłości. Piękna i delikatna. Jednak On, mając na uwadze swoje przeżycia i doświadczenia, potraktował ją jak partnerkę na jedną noc.

Zaskoczyła go! Była dobra! Dlatego umówił się z nią na jeszcze jeden „numerek”. I na kolejny i kolejny…

W ten sposób zapraszał ją do kina, na obiad i poznawał jej charakter, a z czasem uznał, że dziewczyna jest jednak mądra i wartościowa. Żałował, że wydał na nią wyrok tej nocy, gdy ją poznał. Jedyne czego nie potrafił zrozumieć, to fakt, że miała tak niską samoocenę! Była piękna i wartościowa, a mężczyźni odwracali się za nią na ulicy za każdym razem gdy przechodziła.

Puenta historii brzmiała:

Postanowiłem podbudować jej samoocenę… Do dziś ją buduję mimo upływu kilku lat, codziennie powtarzając jej jak bardzo ją kocham i jak bardzo doceniam jej obiadki, kolacyjki i śniadania do łóżka”.

Piękne.

Parę tygodni temu, podchodzi mężczyzna do dziewczyny i rzuca w jej stronę uśmiech. Bije z niego tak ogromny blask, że nie jedna mogłaby utracić wzrok. Do powalającej bieli tego uzębienia, facet dorzuca niesamowicie romantyczne zdanie:

„Chciałbym, aby ta koszulka, którą chcę kupić, była tak bezcenna, jak Twoje czerwone usta”.

„Piękne”.

Pytam, gdzie leży granica kiczu, a gdzie komplementu w dobrym guście?

Żyjemy w czasie, w którym wiele osób wrzuca wszystko do jednego worka. Jak ładna to od razu głupia. I wtedy facet idzie na łatwiznę i rzuca przytoczonym powyżej tandetnym tekstem.

Przecież według definicji tradycyjnego imprezowicza, ładna laska w klubie, równa się łatwej lasce. (Pominę fakt, że po alkoholu wszystko jest łatwiejsze i piękniejsze dla naszych oczu. A dodatkowe ciemne światło sprzyja naszej pewności siebie).

Jak brzydka (gdzie uważam, że nie istnieje pojęcie brzydki człowiek), to od razu kujonka. Z pewnością można porozmawiać tylko o matematyce i fizyce. Taka to tylko na nudną żonę.

A już najbardziej zastanawiająca jest dla mnie teoria, którą usłyszałam już milion razy!

„Co taka ładna dziewczyna robi z takim brzydalem?!” – i odwrotnie.

Hmm… prawdopodobnie robi to o czym osoby komentujące nie mają zielonego pojęcia? Kochają się i są szczęśliwi.

Chyba nigdy nie dojdziemy do etapu aby ilość worków, do których wrzucamy ludzi, była wprost proporcjonalna do ilości wszystkich mieszkańców ziemi. Zawsze znajdą się ewenementy wszechwiedzące. Tak zwani Nadludzie.