Jej przygoda z zaadoptujfaceta.pl

#internet   #kobieta   #ludzie   #mężczyzna   #relacja   #zaadoptujfaceta.pl   #zakupy   #znajomość  


16 grudnia, 2014
Udostępnij

Która kobieta nie lubi zakupów? Przechadzanie się po sklepach powinno być już zakwalifikowane jako sport wyczynowy. Zimowe przeceny, nowe kolekcje, pokazy mody… A co by się stało, gdyby towarem zakupu, zamiast światęcznego sweterka, był mężczyzna z dostawą do domu? Zamiast delikatnej tkaniny, relaksujący masaż. Zamiast letniej sukienki, kąpiel w gorącej wodzie, zamiast casual’owej bluzki, nocny spacer?
  
#Jak stałam się Aniołkiem z pokazów Victoria’s Secret?
Po krótkiej rejestracji na portalu zaadoptujfaceta.pl, zaczęłam wypełniać wymagane pola. W celu wzbogacenia swojego profilu zaczęłam opisywać namiastek mojego światka. Wpisując kolejne cechy, zostałam oznaczana dobrze znanym już hashtagiem, który pojawiał się obok mojego zdjęcia. A więc jaka jestem? #palaczka #street #kobieca #elegancka #piegowata. Myślałam, że stać mnie na więcej, toteż na wspomniane już profilowe, ustawiłam najlepsze swoje zdjęcie. Profesjonalnie przerobione, ukazujące sylwetkę jeszcze w rozmiarze 36. Nie żebym teraz miała więcej. No, może ciut. Po prostu stałam się miłośniczką rubensowych kształtów. Panowie, którzy zaglądali na mój profil, również mieli wygląd prosto z pokazu mody. Przypadek? Nie sądzę. A więc witam Was na zaadoptujfaceta.pl, ja jako jeden z Aniołków Vicioria’s Secret i oni jako sabowtóry  Timberlake i Tatuma.

Kolejne pytania zadane przez portal, nie należały do komfortowych, jak na pierwsze spotkanie. Co mam pod ubraniem? Koronkową bieliznę, seksowny strój ala catwoman, czy może ciało? Jakie są moje fantazje i fetysze? Co smakuje mi najbardziej? – niekoniecznie mając na uwadze ulubione potrawy. Za każdą udzieloną odpowiedzią, zostawały przydzielane mi punkty, które świadczyły o mojej popularności. Schemat podobny jak w Simsach. Za każdy krok, poziom mojej aktywności wzrastał. Mogłam podać informację na temat każdej dziedziny mojego życia. Brakowało mi tylko słupków higieny i poziomu snu.

#Zapukam, ale nie wejdę
Wyszukiwanie mężczyzn (towarów) było banalnie proste. Wystarczyło w zakładce produkt regionalny (skupisko mężczyzn) wpisać przedział wiekowy, którym jestem zainteresowana. Wszystkim mężczyznom (produktom), których odwiedziłam, system generował wiadomość. Panowie mogli odwiedzić mój profil, jednak to ja decydowałam, czy w ogóle mogą do mnie napisać. Towar mógł wysłać mi zauroczenie, a ja jako konsument, mogłam zarezerwować lub wrzucić do kosza owego osobnika. Panowie na łamach swojego profilu ogłaszali z czym mogą być dostawieni do domu, jaka jest ich oferta, zalety oraz wady urządzenia (przykład poniżej). Reklama dźwignią handlu.

#Kto pierwszy, ten lepszy
20 facetów w 20 minut. Tyle interesujących rzeczy nie można znaleźć nawet w ulubionym sklepie. Panowie zaczynali rozmowę, prosząc abym nie wrzucała ich do internetowego śmietnika. Kulturalnie i bez zbędnego natręctwa wypytywali się skąd przybywam i dokąd zmierzam. Rozmowy nie były zakrapiane erotyzmem, a raczej zwykłą chęcią porozmawiania z drugą osobą. Albo chociaż z jej nogami.

#Moje alter-ego namawia mnie dziś do złego 
Czemu służą serwisy tego typu? Czy nie czujesz się uprzedmiotowiony skoro jesteś traktowany jak towar? – z takim pytaniami skierowałam się do mężczyzn. Panowie odpowiadali, że wcale im to nie przeszkadza. Wchodząc na zaadoptujfaceta.pl chcą na chwilę zatrzymać się w codziennej gonitwie i uciec od rzeczywistości. Pragną rozmowy z panią, której IQ jest ciut wyższe niż temperatura na zewnątrz. Podkreślali, że mają dość niedostępnych księżniczek, które spotykają na imprezach. Nie mają czasu, aby uganiać się za ich długimi sukienkami i prosić o atencję. Jeśli kobieta zaakceptuje rozmowę, mają pewność, że wpadli jej w oku. Spędza miło chociaż jeden wieczór. Albo i kolejny. Bo niestety, albo i stety, poznawanie nowych ludzi i utrzymywanie wirtualnych znajomości, może uzależnić. Wielu panów niekoniecznie chciało przenosić internetową znajomość na prawdziwe podwórko. Mieli świadomość, że internet to scena, w której wcielamy się w coraz to nowe rolę. Nie mamy pewności czy ktoś pozostaje sobą, czy wykreował swoje internetowe alter-ego. Nie mamy pewności, że tak samo błyszczy elokwencją i rzuca żartami w realnych sytuacjach. Często okazuje się, że ludzie tworząc nowe konto, tworzą również nowego siebie. Co prawda, nie są anonimowi tak jak na czatach rodem z interii, ale kto zweryfikuje, czy naprawdę studiują w Krakowie na UJ, mają własne mieszkanie, niebieskie oczy i miliony we frankach?

 #Bierz mnie!
Panowie na tym portalu nie martwią się, że to panie wybierają ich jako dany model. Po raz pierwszy to panie wybierają z kim tak naprawdę chcą nawiązać relacje. Od wielu pokoleń, to mężczyźni łowili swoją zdobycz, traktowali kobiety jak swoją właśność. Kobieta zaś miała tylko atrakcyjnie wyglądać – jak przedmioty czy zabawki. Teraz to kobiety mogą zamienić się rolami i manifestować to, czego pragną. Panowie tylko mogą zasygnalizować swoje zainteresowanie. Już nie pan, tylko pani sytuacji. Mając z pozoru banalny wybór – zarezerwować albo wrzucić do koszyka.

#Pragnę być nietypowy, niepowtarzalny, jednorazowy i oryginalny 
Z pewnością takie portale nie sprzyjają długotrwałym relacjom damsko-męskim. Skoro do wyboru jest tyle towaru, to po co skupiać się na jednym? Lepiej mieć więcej możliwości, bo jak wiadomo – im więcej, tym lepiej. Ale czy na pewno? Czy nie lepiej zadbać o kogoś jednego, wyjątkowego i niepowtarzalnego? W wirtualnym słowniku te pojęcia przestają istnieć. Nie ma tego jedynego, nie ma tego wyjątkowego i niepowtarzalnego. Każdą osobę można zastąpić jeszcze bardziej atrakcyjną i ładniejszą. Jest niesamowity wybór. Możemy dopasować każdego wedle swoich życzeń, a jeśli nie – to po prostu umieścić go w koszyku. A może to i plus jest? W końcu na milion osób, w końcu znajdziemy tę odpowiednią dla siebie. A żeby tak się stało, trzeba szukać, szukać i jeszcze raz szukać. Podobnie jest z krojem ulubionego sweterka czy sukienką eksponującą atuty sylwetki.

Oferta jednego z towarów umieszczona na zaadoptujfaceta.pl:

„Oferta specjalna:
Wysoki brunet o brązowych oczach.
Idealny na wyprawy rowerowe, w góry, do kina i na koncert. Jesteśmy jednak przekonani, że umiejętna właścicielka znajdzie wiele innych ciekawych zastosowań.
Będzie pasował do każdej Twojej torebki, pod warunkiem, że jest czarna.
Prezentowany model niszczy aparaty, jak tylko próbuje mu się zrobić zdjęcie, stąd jego brak (EDIT: aktualnie po prostu brak jakiegoś sensownego). Producent zapewnia jednak, że można wyeliminować tą wadę w wyniku umiejętnej tresury z nagrodami.
UWAGA!
Egzemplarz niekompatybilny z rurkami, odzieżą w odblaskowych kolorach i damskimi torebkami (z wyjątkiem torebki właścicielki)
Chwilowo zestaw nie zawiera osobistego środka transportu, jednak wynagradzają to opcje „jazda na barana” i „noszenie na rękach”.
Stan: nowy, bez folii
Odbiór osobisty na trenie GOPu. W innym wypadku szczegóły należy ustalić przed zakupem towaru.”

Nie przekonałam się do portali randkowych. Od podania rzetelnych informacji na profilu, wolę godzinne rozmowy, nutkę tajemniczości oraz niedopowiedzeń. To wspaniałe uczucie, gdy można się kogoś domyślać. Gdy można małymi krokami zdobywać wiadomości na temat obiektu zainteresowań. One nigdy nie zostaną zastąpione przez „użytkownik wysłał Ci zauroczenie”. Mój profil został zdezaktywowany zanim na dobre uzależniłam się od akceptowania rozmów i wrzucania ludzi do koszyka.