Nie mam cellulitu

#historia   #kobiety   #kompleksy   #opowieść   #społeczeństwo   #wątpliwości   #życie  


21 listopada, 2016
Udostępnij

Dzisiaj apeluję do wszystkich kobiet. Jeśli umknęłaś mi gdzieś po drodze, jeśli nie lubisz mnie, albo ja nie lubię Ciebie (rzadkie przypadki), jeśli z jakichś powodów mnie znasz, a ja nie miałam przyjemności poznać Ciebie – przeczytaj.

Opowiem Wam historię Kasi. Znam kilka miłych Kasi, ale to nie o nich mowa. Wyobraźmy sobie, że to postać fikcyjna za którą może stać każda z nas.

Kasia uwielbiała śpiewać i z tym wiązała swoją przyszłość. Rodzice nie przeszkadzali jej w planach. Nie mówili jak ci wszyscy z filmów romantycznych – Kasiu, zajmij się czymś poważnym. Kasia lubiła to, co robiła. Ale niestety jej plany na przyszłość rozbiła rzeczywistość. Z jakichś powodów, już nie pamiętam jakich, Kasia wybrała inny kierunek kształcenia aniżeli muzyka. I tutaj zaczęła się szamotać sama ze sobą. Niby studiowała, wyprowadziła się z rodzimej miejscowości, ale czegoś/kogoś jej brakowało. Nazywała to Pierwszą Miłością. I zawsze myślami do niej wracała. Po drinku, dwóch, trzech.

Kasia to równa babka. Czasem się sprzeczałyśmy, ale spoko, ze mną nie da się czasem nie sprzeczać. Chociaż ze mnie też równa babka! Serio mówię. Jestem fajna. Kasia też jest fajna, ale ktoś tam na górze chciał – a raczej tak wyniosła z domu – że zawsze od Kasi znajdzie się ktoś lepszy. Kasia dostawała 4 z matematyki? Super, ale córka sąsiadki dostała 5. Kasia ładnie śpiewa? Super, ale niestety rodzice nie zawsze mogli przyjść na jej koncert. Niestety, ale przy okazji przeprowadzki, Kasia wraz z innymi rzeczami, zabrała z domu brak pewności siebie.  Jak to kobieta – musiała mieć po brzegi wypełnioną torebkę…

pexels-photo-230675

Kasia szukała akceptacji i uwielbienia u innych. Niby nie chciała się wychylać, ale chciała być zauważona. Tak więc się też poznałyśmy – Kasia w miarę cicha, ja bardzo głośna. Kasia konkretna, ja wiecznie wygadana. Brak pewności przejawiał się w talencie który ma i w zajęciach, których bała się wykonywać. – Ja nie dam rady. Jest tyle lepszych ode mnie, mówiła. Tkwiła również w związku bez przyszłości, bo przecież kogoś trzeba mieć. Aż mnie w tym wszystkim nieraz denerwowała! Istnieje domniemanie dobrej wiary, ale już myślałam, że ta Kaśka to specjalnie tak biadoli, żebym ją komplementowała i mówiła tylko o niej.

Aktualnie Kasia próbuje rozwinąć skrzydła. Zmieniła styl życia, nauczyła się wiele. Może się wyprowadziła, może nie. Kasia poznała chłopaka. Na krótko. Byłego na szczęście, zostawiła tam gdzie jego miejsce – w przeszłości. Z nowym chłopakiem Kasia długo się umawiała. Aż w końcu nadszedł ten dzień, czy tam noc. Jak wolisz, dla ubarwienia historii.

Przywitali się, usiedli na ławce i zaczęli rozmawiać. Nowy chłopak zaczął komplementować Kasię.
Ale masz ładne nogi (wiem, że mógł powiedzieć, że jest inteligentna, ale niech już będzie… Jej umysł i tak kieruje tymi nogami i stroną w którą pójdą).
– No coś Ty! Patrz jaki mam cellulit… I nie ogoliłam nóg…

I teraz zaczyna się apel do Was, kobiety! Na Boga i wszystkie cuda tego świata – zacznijcie wierzyć w siebie i znać swoją wartość! Nie uzależniajcie ją od serduszek na Instagramie czy filtrów w innej aplikacji. Nie wiążcie pewności z siebie od tego, co powie Wam inna Kasia, Weronika, Olga, Arek, Irek, Olek… To nie oni stanowią o Was! Oni i tak będą mówić. Jeśli komplementują – podziękuj. Jeśli krytykują – spytaj dlaczego. Nie ma złych zdań, są źle uzasadnione odpowiedzi. Chociaż życie i tak w większości składa się z pytań.