W Walentego z dystansem

#luty   #miłość   #prezenty   #święto   #walę tynki   #walentynki  


15 lutego, 2017
Udostępnij

Od kilku lat widzę pewną tendencję. Modne stało się „nieuznawanie walentynek”. Zapytałam miliona znajomych (tak! mam tylu!) – obchodzisz walentynki?

A: No coś Ty! Chodzić po mieście z kwiatkiem? Przecież każdy tak chodzi. Rzygam tym. Wszędzie czerwono i słodko.

B: Nie uznaję. Wolę jak kocha się drugą osobę każdego dnia w roku. Po co hucznie świętować ten dzień?

C: Żałosne święto.

W  każdej z tych odpowiedzi jest ziarenko prawdy. Podzielam zdanie, że miłość nie ma swojej określonej daty. Zasługuje Ona na każdy dzień uwagi. Ale z drugiej strony, czy nie jest tak, że świętujemy dzień kobiet, ponieważ tak wypada? Zasiadamy (w większości) do kolacji wigilijnej, ponieważ taką mamy tradycję. Pijemy do upadłego w sylwestrową noc, żeby „godnie” pożegnać stary rok. Tworzymy listę postanowień noworocznych, która ma sprawić, że będziemy silnie zmotywowani (ale ta motywacja jest z nami zazwyczaj tylko w styczniu).

Tak naprawdę obchodzimy większość świąt bez zbytecznego hejtu. Dlaczego?

Może odchodzimy od tradycji prawdziwych związków? Mamy dla siebie zdecydowanie mniej czasu i modne staje się to co niszowe i wyjątkowe, a przecież miłość dziś jest taka przereklamowana. Zupełnie nie w stylu studenta prawa i „konesera” browarów rzemieślniczych.

Kobiecie nie można kupować kwiatów codziennie, bo przez przypadek jeszcze się przyzwyczai. Albo co podaruje jej mężczyzna, który czymś zawini?

Nie powiem, ale w podstawówce i w gimnazjum, czternastego lutego biegłam do szkoły jak narwana, a nie z przymusu! Czekałam na upragnioną walentynkę, wyciętą z zeszytu przez Jasia, którego kochałam od przedszkola. To był sens mojego istnienia! (Dziś Jasia mijam na ulicy i dziękuję losowi, że jednak nie przypisał nas sobie!! :p). Nie krytykowałam zakochanych par za to, że wręczają sobie czekoladki i kwiatki. Żyłam swoim małym – wielkim szczęściem.

A może zaczniemy podchodzić do czternastego lutego z dystansem i jeśli zechcemy, to obdarujemy drugą osobę prezentem. A jeśli uznamy, że to święto nie jest godne naszej uwagi, bo jesteśmy singlami i nienawidzimy wtedy świata, to wypijmy tę butelkę wina w samotności. Gwarantuję, że świat będzie piękniejszy bez tej jednej miliardowej części jadu jakim wszyscy tryskamy. 🙂